Podsumowanie półkolonii letnich w Gruzji

Letnie obozy w Gruzji na stałe weszły do działań podejmowanych przez Stowarzyszenie Solidarności Globalnej. Po raz trzeci nasi wolontariusze odwiedzili Gruzję, by w wybranych wioskach zorganizować półkolonie dla dzieci. Od 12 do 24 sierpnia szóstka wolontariuszy pracowała z dziećmi i młodzieżą w Gruzji. Nikozi, Ianeti, Shavshvebi – miejsca tak różne od siebie, jednak łączy je wspólny problem: peryferyjność - terytorialna, społeczna i ekonomiczna. Sierpień jest miesiącem szczególnie ważnym dla Gruzinów, ze względu na wciąż żywe wspomnienie niedawnej wojny z Rosją. W duchu solidarności, w tym czasie nasi wolontariusze pokazali, że pamiętamy o Gruzji.

Poniżej relacje wolontariuszy z poszczególnych miejsc:

„Nikozi to wioska przy granicy z terytorium okupowanym Osetii Południowej. Niepewność o kształt granicy towarzyszy mieszkańcom na co dzień, szczególnie w obliczu napływających informacji o kolejnych aktach borderyzacji. Podczas misji naszych wolontariuszy doszło do niezgodnych z prawem instalacji sztucznych barier, tym razem w wiosce Gugutiantkari. „I`m from Georgia and my country is occupied by Russia (PL: jestem z Gruzji i mój kraj jest okupowany przez Rosję)” – to hasło bardzo popularne wśród gruzińskiej młodzieży. Na pierwszy rzut oka Nikozi to mała i spokojna wioska. Jest tutaj szkoła, kilka sklepów, przychodnia, budynki administracji publicznej, wszystko co do życia potrzebne. Tylko jak na tak mała wioskę to uderza duża ilość posterunków policji – co najmniej 3. Pierwszą osobą, która przywitała wolontariuszki w Nikozi był właśnie policjant pilnujący wjazdu do wioski, znajdującej się w strefie przygranicznej. Kontrola paszportowa, wyjaśnienie, po co jedziemy, do kogo, na jak długo. Zwiedzanie samej wioski nie trwało długo, najważniejsze informacje dla nas to te gdzie nam chodzić nie można, spacery musiałyśmy ograniczyć do odległości kilkuset metrów. Jak mogłyśmy się przekonać oddalanie się bez towarzystwa osoby miejscowej budzi niepokój u naszych gospodarzy, nie chcieli byśmy np. zostały porwane lub przez przypadek zawędrowały na terytorium okupowane. Z pozoru spokojne, toczące się z dnia na dzień życie mieszkańców Nikozi w rzeczywistości wypełnione jest niepewnością. W wiosce, jak w całej Gruzji panuje duże bezrobocie. Cała nadzieja w młodzieży i w dzieciach…

… a młodzież w Nikozi jest cudowna, czego mogłyśmy doświadczać przez 10 dni obozu. Uczestnikami wydarzenia była grupa 25 osób, chłopcy i dziewczyny w wieku od 14 do 18 lat. Są już na ostatnim etapie szkoły i przed nimi ważne decyzje co dalej. A potencjał mają ogromny. Jedną z fantastycznych cech gruzińskiej młodzieży jest otwartość i chęć do wspólnego spędzania czasu. Nie trzeba ich namawiać do uczestnictwa w zajęciach, grach zespołowych, chłonął wszystko co nowe, mają mnóstwo energii. Trzeba zaznaczyć, że w Nikozi nie ma wielu możliwości spędzania wolnego czasu więc obecność osób z innego kraju, możliwość poznania czegoś nowego, porozmawiania po angielsku stanowi nie lada atrakcje. Większość dzieciaków z powodu sytuacji ekonomicznej rzadko wyjeżdża z wioski, jak już to za pracą, a nie na wakacje, dlatego Nino Mindiashvili – lokalna działaczka od 2014 roku organizuje dla nich półkolonie letnie. Jest to kobieta o wielkim sercu, a uznanie budzi fakt, że nie popada w stagnację, próbuje robić coś i zmieniać na lepsze życie w Nikozi. Młodzi ludzie chętnie poznawali historię i kulturę Polski, z radością uczyli się polskich słówek. Jednak największe zaangażowanie wykazali przygotowując prezentacje na temat swojego kraju. Zadziwiający jest poziom znajomości faktów dotyczących swojego państwa. Patriotyzm i dziedzictwo kulturowe jest bardzo ważne dla Gruzinów. Podkreślają swoją odrębność i pielęgnują zwyczaje. Ważnym aspektem obozu była integracja uczestników, wzajemne poznawanie się, budowanie świadomości, że razem możemy działać by coś zmienić. Ciekawe dla nas okazały się zajęcia dotyczące przyjaźni. Dowiedziałyśmy się, że Gruzini mają osobne określenia na przyjaźń męsko-męską, żeńsko-żeńską i męsko-żeńską, według nich przyjaźń pomiędzy mężczyznami jest najsilniejsza. Relacje pomiędzy kobietami i mężczyznami oraz stereotypy dotyczące płci również były dla nas ważnym tematem. Role płciowe w społeczeństwie gruzińskim są mocno określone, duży problem społeczny stanowi przemoc domowa. Jednak widać, że powoli wzrasta świadomość społeczna oraz pozycja kobiet w społeczeństwie. Liczą się nawet małe zmiany, chłopcy, którzy początkowo uważali, że nie będą sprzątać skoro w towarzystwie jest tyle dziewcząt, a przecież sprzątanie to babska robota, po kilku dniach już nie mieli z tym problemu. Wspaniała jest również spontaniczność i umiejętność organizacji u Gruzinów. Mimo, że początkowo nie planowaliśmy tego, udało się zorganizować jednodniową wycieczkę do Gori oraz Ateni, gdzie w dolinie rzeki Tany spędziliśmy popołudnie na pikniku i wspólnej zabawie.





Odkryliśmy kilka talentów: językowych, tanecznych, artystycznych, teatralnych. Potencjał w młodzieży w Nikozi jest ogromny i ciekawość budzi to jak dalej potoczą się ich losy.  Keto chciałaby studiować filologię gruzińską, Ana uczy się języka koreańskiego i chciałaby wyjechać do Korei, Keti chciałaby założyć własną manufakturę biżuterii – co osoba to marzenie, mamy nadzieję, na to, że uda im się je spełnić.”

Karolina i Aleksandra

„Shavshvebi to wioska położona 90 km od stolicy Gruzji Tbilisi, a 15 km do miasta Gori. Miejscowość usytuowana jest w sąsiedztwie trasy szybkiego ruchu. Na niezasiedlonych terenach w 2008 roku wybudowano obóz – 178 identycznych domków i przesiedlono w to miejsce uchodźców wewnętrznych z Osetii Południowej, której tereny obecnie zajmują wojska rosyjskie. Trauma wojny trwa, przesiedleni mieszkają obecnie 15 km od granicy, która dla nich jest niemożliwa do przebycia, skąd spoglądają w dawne strony rodzinne.


W dniach od 12 do 21 sierpnia w Shavshvebi dwie wolontariuszki Stowarzyszenia Solidarności Globalnej z Lublina realizowały półkolonie dla 23 osobowej grupy dzieci w wieku 7 - 14 lat. W naszych działaniach ogromną pomoc wykazały dwie liderki Nino i Maja, animatorki, a także tłumaczki z angielskiego i rosyjskiego na język gruziński. Działania prowadzone były w budynku „Centrum" położonego w sąsiedztwie przedszkola w Shavshvebi. Życie w Shavshvebi zostało zorganizowane dzięki wielu inicjatywom jednej z mieszkanek – Galiny Nateli. To ona od 10 lat działa w kierunku organizacji normalnego funkcjonowania wioski - ponumerowała domy, przeprowadziła spis mieszkańców, zorganizowała sklep, szwalnie i przedszkole, którego obecnie jest dyrektorką.




Przeprowadzony cykl zajęć wypełniony był warsztatami nowych umiejętności (wyszywanie kartek, tworzenie piłek typu slime, gra kubeczkami), nauką języka angielskiego, grami zespołowymi (statki, poszukiwanie skarbów, milion w minutę), zabawami z chustą animacyjną, malowaniem twarzy, modelowaniem balonów, nauką różnych układów tanecznych, w tym tańców gruzińskich i polskich. Grupa uczestników po zapoznaniu się z prezentacją o Polsce i Lublinie, przygotowała plakaty, a także śpiewy i tańce prezentujące kulturę gruzińską. Nie zabrakło czasu na wspólne radosne gry i zabawy m.in. „baba jaga patrzy”, rzucanie balonami z wodą, rozgrywki sportowe. Przedostatniego dnia naszego pobytu zorganizowaliśmy wycieczkę dla uczestników naszej półkolonii do Skalnego Miasta Uplisciche, a także do Gori. Są to miejsca znaczące dla światowej historii i kultury, rocznie odwiedzane przez tysiące turystów z całego świata, jednak ci którzy mieszkają najbliżej w większości po raz pierwszy mogli je zobaczyć. Na zakończenie półkolonii dzieci z opiekunami przygotowały festyn podsumowujący nasze działania, a także prezentujący nabyte umiejętności. Festyn poprzedzony był licznymi i wytężonymi próbami występów, a także przygotowaniem pięknych dekoracji. Dzieci mogły doświadczyć tego, że dzięki wspólnemu działaniu mogą stworzyć piękną inicjatywę.

Jola i Ola

„Ianeti – miejscowość położona kilka kilometrów od lotniska Kutaisi, zamieszkała przez mniejszość etniczną Meschetyńców (są to muzułmanie, potomkowie stalinowskich deportacji z 1944 r.). Obóz dla dzieci odbył się w tym miejscu po raz drugi, a więc dzieci i rodzice wiedzieli o nas i działaniach Stowarzyszenia Solidarności Globalnej. W 2019 roku z inicjatywy ks. Mieczysława Puzewicza w Ianeti zapewniony został mieszkańcom kurs języka angielskiego oraz warsztaty krawieckie dla kobiet. Dziś mogliśmy z satysfakcją oglądać efekty tych przedsięwzięć.

Różni nas: język, religia, kultura, tradycje i wiele innych rzeczy, ale pomiędzy nami nie było żadnych granic czy nieporozumień. Mimo ostrzeżeń, że społeczność jest zamknięta, nieufna, że jej członkowie trudno wchodzą w relację – zauważamy, że na gruncie, który wspólnie zbudowaliśmy z organizatorką Leilą Ashordia, stereotyp o zamkniętej społeczności, chociażby w naszych relacjach, możemy traktować jako mit bądź legendę.


Ze względu na sporą różnicę wiekową, bo na spotkania najczęściej przychodziły dzieci i młodzież w wieku 4 do 16 lat, większość naszych zajęć była ruchowa: gry i zabawy. Dzieci w Ianeti są pełne energii, z radością przyjmują wszystkie propozycje zabaw. Jedynym miejscem gdzie na co dzień dzieci dzieci w sposób zorganizowany wspólnie spędzają czas jest szkoła. A ta w Ianeti nie cieszy się zbyt dobrym poziomem organizacji oraz nauczania. Warunki w szkole są fatalne – brak toalet, poobdzierane ściany i podłogi, brak ogrzewania. Jeżeli kogoś stać wysyła dzieci do szkoły w pobliskim Samtredi, jednak nie wszyscy mają takie możliwości.

Na zakończenie obozu wspólnie przygotowaliśmy koncert i festyn, na który zaprosiliśmy wszystkich mieszkańców. Podczas imprezy dzieci indywidualnie albo w grupach prezentowały swoje talenty: recytacja wierszy, śpiewanie piosenek narodowych, tańce ludowe, ale też polskie piosenki i tańce. Bardzo ważnym elementem było to, że koncert rozpoczynał się od odśpiewania Hymnu Narodowego Gruzji. Po koncercie było malowanie twarzy farbami – gdzie świetnie sobie radziły mamy, z którymi przed naszym wyjazdem zrobiliśmy jeszcze spotkanie warsztatowe, na którym zostawiając materiały, które nam zostały, staraliśmy się przekazać trochę wiedzy i umiejętności oraz zachęcić do tego, by one same, co jakiś czas organizowały „dzień zabawy” w Ianeti. W społeczności Ianeti to kobiety są organizatorkami życia społecznego.

Oprócz tego, wszyscy mieszkańcy chcieli porozmawiać z nami, ugościć i podkreślić jak ważna jest nasza obecność w Ianeti dla nich i dla dzieci. Mówili o problemach z którymi się borykają, o tym co chcieliby zmienić, naprawić. Udało nam się zrealizować też przygotowany program edukacyjny: Podróż dookoła świata – każdego dnia poznawaliśmy inny kontynent i informacje o wybranych krajach z danego kontynentu, krótkie zajęcia z języka angielskiego, zajęcia plastyczne.




Podsumowując, w Ianeti przyjęto nas z otwartymi ramionami i sercami, ani na sekundę nie poczuliśmy, że jesteśmy niepotrzebni!

Mieszkańcy Ianeti bardzo czekają na Banaki (obóz) w następnym roku!”

Anton i Aneta


Co mogą dać takie obozy? Czy 10 dni może coś zmienić? Uczestnictwo w takim wydarzeniu poszerza perspektywę, inspiruje, motywuje do nauki i rozwijania swoich zainteresowań. Jednak przede wszystkim liczy się pamięć, mieszkańcy Nikozi, Shavshvebi i Ianeti mają świadomość, że świat o nich nie zapomniał i w odległej Polsce kogoś obchodzi ich los.

Dziękujemy wszystkim, którzy wspomogli organizację obozów letnich w Gruzji. Jesteśmy wdzięczni, że nie jest Wam obojętne jak żyją mieszkańcy Gruzji.

Last Updated (Tuesday, 17 September 2019 16:14)